Blog > Komentarze do wpisu
Talia utajona

Wiele z nas, lobbystek, doskonale zdaje sobie sprawę z wpływu biustonosza na wygląd całej sylwetki. Starannie podtrzymane, uniesione i zebrane z boków piersi optycznie wysmuklają całą sylwetkę. "Wyglądam teraz znacznie szczuplej!" albo "Wszyscy mówią, że schudłam - a to tylko stanik we właściwym rozmiarze" - deklarują posiadaczki idealnie dobranych biustonoszy. Trudno uwierzyć? Polecam lekturę wątku, z którego pochodzą cytowane wypowiedzi.

Jednak cóż z tego, że nasze piersi są doskonale podtrzymane i zaokrąglone, skoro zwykle pozostają maskowane przez obszerne koszule czy swetry? Lata kompleksów, wywołanych noszeniem biustonosza w niewłaściwym rozmiarze, w wielu z nas wypracowały nawyk ukrywania swoich kształtów. Garbiąc się, osłaniając biust ramionami, zakładając luźne ubrania, starałyśmy się nie zwracać uwagi otoczenia na naszą sylwetkę. Skoro jednak udało się wreszcie znaleźć biustonosz w odpowiednim rozmiarze - i dostrzec, jak pięknie mogą prezentować się nasze piersi - najwyższy czas skończyć z kompleksami!
Cieszmy się swoją figurą -
i eksponujmy jej atuty. W przypadku kobiet z większym biustem szczególnie ważne jest podkreślenie talii.

Dlaczego? Bo nosząc luźne, odstające pod biustem ubrania, dodajemy sobie co najmniej kilka kilogramów. Obszerna odzież stwarza wrażenie, jakbyśmy pod biustem ukrywały mnóstwo ciała - co rujnuje nasze proporcje. W rezultacie wyglądamy jak pień drzewa - równie szeroki na całej długości.
Doskonale widać to na fotografii w T-shircie (proszę nie zwracać uwagi na nadruk - to prezent od znajomych przedstawionej na zdjęciu wegetarianki;) W tym przypadku nawet przy dużej dozie dobrej woli, trudno doszukać się jakichkolwiek znamion talii. Linia sylwetki jest skrzętnie ukryta pod swobodnie opadającą tkaniną.

Zupełnie inaczej kobieca figura prezentuje się w dopasowanej bluzce. Nie twierdzę, że jest to wygląd idealny - ale z pewnością wyraźnie widać, gdzie kończy się biust, a zaczyna talia. Dzięki temu ta sama osoba - o tych samych wymiarach, ubrana w ten sam biustonosz - wydaje się smuklejsza, niż bryłowata postać w T-shircie. Zasadniczo nie znam ani jednej kobiety, która wyglądałaby w T-shircie zgrabnie - ale biuściaste prezentują się w tym modelu wyjątkowo bezkształtnie.

Któraś z Was może pomyśleć: "To wszystko nie dla mnie, ja nie mam żadnej talii". Nic bardziej błędnego! Jeżeli nasze wcięcie w pasie jest niewielkie, tym bardziej warto je eksponować. Chodzi bowiem o podkreślenie różnicy wymiarów między biustem a pasem (nawet jeśli nie wynosi ona trzydziestu centymetrów) - w przeciwnym wypadku stworzymy złudzenie, że piersi wyznaczają linię całej naszej sylwetki (jak na zdjęciu w T-shircie z profilu).

I nie zachęcam bynajmniej do wciskania się na siłę w elastyczne bluzki - lecz do dobierania rzeczy odpowiednich dla siebie - ale nie maskujących. Zgrabnie dopasowana w pasie może być również koszula - i równie skutecznie przy jej pomocy uda nam się wyeksponować kobiece kształty. Nawet, jeśli mamy na brzuchu kilka fałdek - bo z pewnością w luźnym, powiewającym pod biustem ubraniu będą się one wydawały znacznie większe, niż są w rzeczywistości.

Porzućmy więc dawne nawyki i sięgnijmy po dopasowane fasonyKto wie, ile utajonych talii kryje się pod obszernymi, jesiennymi ubraniami..?;)
środa, 01 października 2008, butters77

Polecane wpisy

  • Męski początek

    To moja pierwsza notka na Kobiecych Kształtach, postanowiłam więc przywitać się zWami nieco przekornie, bo po męsku . Czytając moje wpisy na pewno szybk

  • Więcej kształtów!

    Drogie czytelniczki Kobiecych Kształtów, mam przyjemność podzielić się z Wami fantastyczną wiadomością - do grona autorek bloga dołączyła besame.mucho ! :-) Bes

  • Letnie (na)stroje

    Ponieważ lato jeszcze zaszczyca nas swoją obecnością, postanowiłam podzielić się z Wami nowym nabytkiem. Oto sukienka z C&A – wygodna, miękka, a przy

Komentarze
2008/10/01 09:48:50
O tak!! Oklaski i fanfary!! Niby oczywistość, a tak mało kobiet zdaje sobie sprawę z tego, że luźne nie zawsze znaczy powabne i zwiewne :(

Długo mi zajęło dojście do takich wniosków. Całe liceum chodziłam ubrana w luźne koszulki i swetry, bo w węższe biust mi się nie mieścił (a wtedy miałam spory). Kiedyś na jakiejś imprezie było tak duszo, że zmuszona byłam zdjąć sweter, a pod nim miałam za małą bokserkę brata - wszyscy zebrani byli w szoku, że nie jestem otyła, podchodili mnie oglądać, bo nie mogli uwierzyć, że mam płaski brzuch... :|
-
2008/10/01 13:45:42
Fantastyczne zdjęcia porównawcze! Niby wszystko takie oczywiste a nie oczywiste zarazem. Sama, mając nadwagę ubierałam się w wory pokutne, o braku dekoltu nie wspominając :-(
Najpierw zmiana biustonosza a potem :-) całej garderoby!
Dzięki Ci Lobby !
-
2008/10/01 13:58:39
No to się przyznaję bez bicia, że najczęściej chodzę właśnie w czymś szerokim, żeby czasem mojego brzucha (nie fałdek, tylko olbrzymiego brzuchola) nie było widać:( Nie ma w sklepach rzeczy, które by na mnie pasowały, z racji że jestem wysoka. Jak do wzrostu dojdzie jeszcze tusza, tak pozostaje mi tylko i wyłącznie krawcowa (a o dobrą w dzisiejszych czasach trudno). Czekam wobec tego na naszą Paryżankę i Jej pracownię:)
-
2008/10/01 14:18:28
drogie Panie, mnie osobiscie najbardziej podobaja sie kobiety ktore akceptuja siebie takimi jakimi sa naprawde (mowimy o wygladzie zewnetrznym) - kobieta w luznej odziezy juz z zalozenia siebie nie akceptuje! Ot taka Drzyzga niejaka i te jej spodnie - kobita zakompleksiona jak sie patrzy. A z punktu widzenia faceta w srednim wieku, kobieta ubrana w dzinsy i T-shirt ukazujace jej prawdziwe ksztalty, to nie jest kobieta. To jest dziewczyna:) I nie wazne, ze ma czegos za duzo czy za malo. Wazne, ze sie nie boi/wstydzi tego jak wyglada. A jesli do tego jeszcze dolozymy mily usmiech, to mam gdzies, czy wazy 50 czy 100kg. No chyba, ze jest anorektycznym wieszakiem (czyt. modelka), to musialaby miec ten usmiech naprawde bardzo mily...
-
2008/10/01 16:41:36
Zgadza się- luźne T-shirty to zabójstwo dla biuściastych. Dodają nam od razu 2-3 rozmiary. Która kobieta chciałaby nosić 2-3 rozmiary więcej? Cały czas?

Dawno temu ja i małobiuściasta koleżanka stałyśmy obok siebie w T-shirtach. Ona stwierdziła "O, jestem od Ciebie znacznie szczuplejsza". Wtedy wsadziłam sobie palec pod biust i poprosiłam ją, żeby zrobiła to samo. Mi wszedł cały, jej tylko początek. Cała różnica między nami to był tylko biust, ale wrażenie w T-shircie sugerowało, że chodzi o całą sylwetkę. Bo przy małym biuście luźne stroje nie pogrubiają, przy grubym pogrubiają potwornie. W tych samych zamierzchłych czasów pewna małobiuściasta pani bardzo się dziwiła, czemu noszę T-shirty S-ki, skoro ona nosi L-ki i są dobre. Ano właśnie dlatego, że jej te L-ki nie szkodziły, a ja szukałam czegokolwiek, co nie schowa mi talii.
-
2008/10/01 16:48:31
Lukrecjabo, istnieją stroje pozwalające nieco zamaskować brzuch, przy jednoczesnym pokazaniu, że to nie biust wyznacza obwód ciała na całej wysokości. Nie tylko to:
stanikomania.blox.pl/2008/09/P-jak-Prawdziwy-R-jak-Rozmiar.html
-
2008/10/01 16:49:46
Miało być:
"Bo przy małym biuście luźne stroje nie pogrubiają, przy DUŻYM pogrubiają potwornie".
-
2008/10/01 18:24:44
Dzięki Maith, powoli się przyzwyczajam do bluzek bardziej dopasowanych (tym bardziej, że kiedyś, jak byłam szczupła, zawsze chodziłam w takowych). Po prostu na psychikę jakoś to tak działa, że jak się wbiję w coś szerokiego, to już w ogóle nie będzie widać tego, co u mnie zbędne:) Czas to zmienić.
-
2008/10/01 18:45:46
Lukrecjabo, mi też kiedyś było prościej, trzeba było tylko założyć coś przylegającego, rozciągliwego, to już moja ówczesna doskonała figura zrobiła kształt. A teraz już trzeba trochę kombinować, ale naprawdę da się. Bo nadal nawet między najszerszym obwodem brzucha a biustem mam większą różnicę niż wiele kobiet między talią a biustem. Jestem pewna, że u Ciebie jest podobnie. Wybór nie jest między podkreślaniem brzucha a robieniem z siebie klocka. Oprócz tego istnieje jeszcze sporo opcji pozwalających i zamaskować brzuch (sam brzuch) i podkreślić, że jednak figura jest tam węższa :)
-
2008/10/01 22:06:29
Ponieważ skupiłyśmy się na naszych brzuszkach :), chciałam dodać, ze dopasowane bluzeczki dają efekt wyszczuplający także dzięki podkreślaniu wgłębienia pleców. Chodzi mi o efekt widoczny na pierwszym zdjęciu na wysokości łokcia modelki.
-
kasica_k
2008/10/02 02:26:38
Jest jeszcze jedna zaleta ubiorów niemaskujących - nie można się w nich garbić :) Dobrze ostanikowany biust plus dopasowana bluzka = wyprostowana i zgrabna figura zamiast nieforemnej, garbatej i smutnej. I od razu łatwiej o uśmiech :) A co do brzuszków (jako, że sama mam z tym kłopot) - polecam też różnego rodzaju fikuśne pionowe marszczenia, które w miarę przylegają do sylwetki, jednocześnie maskując fałdki, np. koszule lekko marszczone na linii guzików. Za jednym zamachem dostajemy nieco więcej miejsca na biust i zamaskowanie brzuszka.

Notka majstersztyk!
-
2008/10/03 10:24:31
Taaak! Super notka :) Sama zaczynam do tej prawdy dochodzić i stwierdzam z przerażeniem, że oprócz dwóch bluzek... nie mam co na siebie włożyć - wszystko jest tuszujące i za szerokie. Masakra.
Wielkie brawa, Ewuś!!!
-
2008/10/03 23:06:26
Jako wegetarianka z kilkuletnim stażem pozwolę sobie zauważyć, że t-shirt ma nieprzyzwoity nadruk:)

Bardzo dobra notka, też zauważyłam jakiś czas temu wpływ workowatych ubrań na sylwetkę biuściastych.

Miałam też podobną historię, jak dwa_przecinki. W pewnym okresie życia nosiłam wielkie, workowate, grube swetry. Jak w nich wyglądałam - domyślcie się. Pewnego wieczoru w sytuacji buduarowej mój ówczesny chłopak zdjął ze mnie (po raz pierwszy) ten wielki sweter (pod którym miałam tylko stanik) i z ogromnym zdziwieniem i zachwytem krzyknął "TY CHUDA JESTEŚ!". ;)