poniedziałek, 22 listopada 2010
Ludowe modrości

Uff... Nieźle się namordowałam przy tych zdjęciach. Zależało mi, żeby wrzucić je jak najszybciej, bo jesienne dni już się rozpanoszyły, a prezentowany zestaw skutecznie chroni przed chłodem. Zrobiło się jednak ciemno, domowe oświetlenie przekłamywało kolory, fotograf był w złym humorze, baterie na wyczerpaniu, a modelka – w dąsach ;-) Ostatecznie jednak udało się co nieco uchwycić.

Prezentuję ten zestaw, bo lubię kamizelki, bezrękawniki i wszelkie ocieplacze – a rzadko udaje mi się znaleźć coś, w czym nie wyglądam jak w worku (skoro w przeciętnym swetrze biuściasta wygląda jak w worku z rękawami, to w kamizelce – już tylko jak w worku ;-). Sweterek pochodzi ze sklepu Orsay, kosztował ok. 89 zł, na zdjęciu występuje w rozmiarze M. Ma piękny, ciemnomodry kolor.

Na czym polega sekret jego dopasowania? Na prostym wiązaniu z tyłu.


Aksamitna taśma może wydać się jaskrawa, ale to głównie kwestia zdjęcia. (Może też wydać się pognieciona, ale to przemilczmy;-) Mnie się podoba – choć może kiedyś zastąpię ją innym paskiem – nie jest przyszyta.

Przy okazji ogólna rada dla biuściastych: szukajcie ubrań z wiązaniami na plecach! To prosty sposób, by w zwykłej sieciówce znaleźć niedrogą bluzkę, sukienkę czy tunikę, w której będziemy wyglądać bardzo zgrabnie. Sama mam w szafie kilka ubrań, które na pierwszy rzut oka wydają się luźne i niekobiece – a dzięki wiązaniu pięknie zaznaczają przewężenie sylwetki. Słowem – wszędzie wypatrujcie sznurków i taśm! :-)

W ramach uzupełnienia – dolne partie garderoby. Na przykładzie tego zdjęcia podzielę się z Wami dwiema poradami dla klepsydr.


1. Jeśli – jak niżej podpisana – macie szerokie biodra i wydatną pupę, może się Wam wydawać, że najbezpieczniejszym fasonem będzie spódnica do kolan – bo zasłoni problematyczne partie (i jeszcze kawał ciała wokół nich ;-) Nic bardziej błędnego! Warto odsłonić kawałek uda, który u klepsydr bywa szczupły, właśnie po to, by zaznaczyć kontrast między szerokimi biodrami a smuklejszą nogą. W rozkloszowanej spódnicy do kolan optycznie dodamy sobie kilogramów – dokładnie tak samo, jak maskujemy talię, gdy luźna bluzka zwisa swobodnie z biustu.

Ale uwaga – sięgając po krótką spódnicę, wybierajcie te proste lub lekko rozszerzane. Nie zwężane (podkreślą tylko wydatność bioder), ale i nie rozkloszowane jak spódniczki cheerleaderek. Te swoją zamaszystością dodadzą centymentrów w biodrach i pupie ;-)

2. Jeśli oprócz wydatnych bioder (ja dysponuję obwodem ponad metrowym:-), natura wyposażyła Was w szczupłe łydki i kostki, Wasze proporcje będą lekko zachwiane. Wiem, co mówię – gdy tyję, tłuszcz gromadzi mi się głównie na pupie i w biodrach. Wszystko wydaje się OK, bo biodra zachowują proporcje wobec biustu, ale wybujałe kształty mocno kontrastują z łydkami. Poniżej talii wyglądamy wtedy jak marchewki ;-)

Co można na to poradzić? Nosić getry! :-) Generalnie zima to cudowny okres dla osób o okrągłych biodrach i słabo umięśnionych łydkach – fantazyjne cholewki i luźne podkolanówki skutecznie zrównoważą wybujałości bioder.

Na zakończenie próbnik kolorów – dziś pochmurny. Do usłyszenia!